Dzisiejsza jazda samochodem uświadomiła mi jak bardzo przyzwyczaiłam się do tego, że zawsze wtedy towarzyszy mi moja córa. No bo jak inaczej wyjaśnić fakt, że chociaż mogłam słuchać czego tylko chciałam, bo jechałam sama, to ja co? Zamiast włączyć ulubione utwory, od razu ustawiłam ulubioną składankę mojej córy i zdążyłam przesłuchać połowę piosenki z bajki nim się zorientowałam co właśnie włączyłam :P
Z tego też zrodził się pomysł na tę notkę :P
Kurczę! Tak na marginesie, pamiętam jeszcze czasy kiedy jedyną muzyką jaka miała wybrzmiewać w mieszkaniu były piosenki Bebe Lilly lub Gummie Bear :P A teraz :P Zresztą sami zobaczcie...