
Sylfy to istoty obdarzone potężną siłą magiczną. Jest wiele rodzajów tych stworzeń i każde włada innym żywiołem, możemy więc wyróżnić sylfy wodne, ziemne, ogniowe, powietrzne, żywiołaki, wojownicze i wiele innych. Na przywołanie każdego z nich jest inny rytuał, jednak najmroczniejszym obrzędem jest przywołanie wojowniczego sylfa. Aby tego dokonać należy złożyć ofiarę z życia młodej kobiety.
Taki właśnie los miał spotkać główną bohaterkę – Solie. Jej życie miało zostać poświęcone, aby książę Eferm zdobył swojego wojownika, jednak nic nie poszło tak jak powinno. Dziewczynie udało się uwolnić i po przez nadanie sylfowi imienia - Hejty, to ona stała się jego panią, jego królową. Nikt nie spodziewał się, że tych dwoje obdarzy się miłością. Soli nie zdawała sobie sprawy, że połączenie z Hejty’m będzie oznaczało dla niej objęcie władzy nad całym rojem sylfów oraz panowanie nad ludźmi, do których one należą.
Autorka doskonale odwzorowuje uczucia i zależności panujące pomiędzy sylfami i ich właścicielami. Taka koncepcja trochę kojarzy mi się z trylogią Pullmana – „Mroczne materie”; gdzie bohaterzy posiadali własne daimony. Jedyne co odróżnia te dwie rasy jest to, że sylfy są niewolone przez człowieka, a daimony stanowiły część ludzkiej duszy.
Można przypuszczać, że autorka niektóre swoje pomysły zaczerpnęła nie tylko z innych powieści, ale także z przyrody która nas otacza na co dzień. Chodzi mi o koncpecję zbierania się sylfów i ich funkcjonowanie tak jak nasze pszczoły w roju, w centrum którego znajduje się królowa. Jest to według mnie doskonałe posunięcie, ponieważ czytelnikowi dużo łatwiej wyobrazić sobie funkcjonowanie takiego układu.
Wszystkie postacie jakie mamy okazję poznać w książce są bardzo wyraziste, ich najmocniejsze strony zostały doskonale podkreślone i zaakcentowane. Jednak autorka nie zapomniała również o ukazaniu ich wad, dzięki czemu bohaterowie stali się bardziej rzeczywiści i wiarygodni.
Jeżeli chodzi o fabułę to jest wciągająca, do tego stopnia, że ciężko jest książkę odłożyć choćby na chwilę. Widać, że autorka postawiła główny nacisk właśnie na akcję, nie znajdzie się tu przydługich i męczących opisów, które nie wnosiły by nic do treści. L.J. McDonald przy pomocy samych słów stworzyła bardzo plastyczne obrazy będące, dla czytelnika, wskazówką na postrzeganie świata w którym żyją jej bohaterowie.
Cała książka napisana jest w przyjemny i przystępny sposób, nie ma w niej żadnych nie zrozumiałych słów, ani dziwnych i trudnych to przeczytania nazw. Wszystkie zaistniałe sytuacje są ukazane w przejrzysty i klarowny sposób. Sprawia to, że książkę czyta się bardzo szybko i bez oporów.
Gorąco polecam każdemu wielbicielowi fantasy, ponieważ autorka swoją powieścią wnosi do tego gatunku niezwykły powiew świeżości.
Za książkę bardzo dziękuję serwisowi:
0 komentarze